PIŁKARZYCE

autorka tekstu: Suzi Andreis

 

Piłka nożna kobiet to temat rzadko poruszany w dyskusjach zarówno o sporcie, jak i o równouprawnieniu płci. Banałem jest, że kobiety w Polsce mają pilniejsze problemy niż dostęp do sportu, jednak proces emancypacji odbywa się także na tej płaszczyźnie, bo piłkarki napotykają na swojej drodze te same bariery, co niegdyś kobiety walczące o prawa wyborcze czy dostęp do edukacji.

 

Rozpisując ankietę „Kobiety a piłka nożna w Polsce”, próbowałam dociec przyczyn małej popularności futbolu wśród polskich kobiet. Interesowały mnie także osobiste doświadczenia piłkarek w kontekście płci kulturowej.

 

Trudno określić środowisko badawcze, bo brak na jego temat informacji. Według jedynych dostępnych danych (Wikipedia) w sezonie 2009/2010 PZPN miał 6400 zarejestrowanych zawodniczek. Nieoficjalnie dowiedziałam się, że obecnie liczba seniorek i juniorek to prawdopodobnie około 10 tysięcy. Pod koniec 2011 roku PZPN poinformował, że w roku ubiegłym ponad 200 tysięcy kobiet i dziewcząt brało udział w różnego rodzaju rozgrywkach. Z jednej strony liczba ta może być wiarygodna ze względu to, że sporo rozgrywek odbywa się w szkołach (głównie podstawowych) i w ramach działalności uczniowskich klubów sportowych. Z drugiej – może być przez działaczy związkowych zawyżona. Dla porównania w obecnym sezonie niemiecka federacja Deutcher Fussballverband (DFB) zarejestrowała prawie 750 tysięcy zawodniczek, a aktualne dane na temat piłkarek regularnie udostępnia na swojej stronie internetowej.

 

Badanie prowadziłam w okresie od 24 stycznia do 9 lutego 2012 roku. Kwestionariusz wypełniło 150 kobiet. Z metryczki wyłania się rysopis piłkarki jako studentki zamieszkującej wielkie miasto. Piłkarki są młode: ponad 80% moich respondentek nie ukończyło 30 lat. Wykształcone: 40% ma wykształcenie wyższe, 51% średnie. Sześćdziesiąt dwa procent zawodniczek z ukończoną szkołą średnią ma mniej niż 25 lat, co może oznaczać, że dziewczyny są jeszcze w trakcie edukacji. Wielkość miasta pochodzenia nie ma wielkiego wpływu na to, czy kobieta uprawia piłkę nożną, ale sytuację zmienia obecne miejsce zamieszkania: ponad połowa respondentek żyje w mieście liczącym powyżej 500 tysięcy mieszkańców. Większość respondentek gra w zespole nieformalnym (42%), część w klubie biorącym udział w rozgrywkach PZPN-u (38%), o wiele mniej w szkole (14%) lub klubie, który nie bierze udziału w rozgrywkach ligowych (6%).

Młody wiek zawodniczek jest po części konsekwencją braku równouprawnienia płci w społeczeństwie: piłkarki są młode, bo dorosłym kobietom trudniej niż mężczyznom pogodzić życie zawodowe i rodzinne z uprawianiem sportu, gdyż poświęcają pracom domowym średnio dwukrotnie więcej czasu niż mężczyźni [1]. W wielkim mieście mieszka 77,5% respondentek powyżej 30 lat, a 87,5% z nich gra w zespole nieformalnym, co wskazuje na brak instytucjonalnych form organizacji treningów futbolowych dla zawodniczek poza wiekiem „studenckim” czy „klubowym”. Piłkarki powyżej 30. roku życia, jeżeli chcą grać, są zdane wyłącznie na własną inicjatywę.

Początki, motywacje, bodźce

Niezależnie od wieku, wykształcenia, miejsca pochodzenia czy zamieszkania większość respondentek (72%) zaczęła grać w dzieciństwie na podwórku. Nie ma tu różnicy pomiędzy kobietami a mężczyznami: przygoda z piłką nożną zaczyna się dla wszystkich podobnie. Jednak mała popularność dyscypliny wśród polskich kobiet wskazuje na to, że podwórko jako kolebka przyszłych praktykantów działa w przypadku piłkarzy, ale już nie piłkarek.

Prawie 80% respondentek zaczęło grać z własnej inicjatywy. W przeciwieństwie do chłopców, którzy słyszą liczne słowa zachęty, bardzo mało dziewczyn i kobiet było namawianych do gry, a tylko 4% z nich zaczęło grać w szkole. Ogromna większość kobiet uprawiających futbol musiała więc nie tylko sama wpaść na ten pomysł, ale i podjąć decyzję na przekór dominującemu w kulturze wzorcowi, zgodnie z którym piłka nożna jest sportem „nie dla dziewczyn”.

W środowisku piłkarskim wyraźnie brak zaangażowania instytucji publicznych, prywatnych i sponsorów w futbolową aktywizację kobiet. Co prawda z roku na rok powoli zwiększa się liczba inicjatyw skierowanych do dzieci i młodzieży obojga płci pod patronatem PZPN, ale wciąż brakuje ogólnokrajowej polityki, która miałaby na celu nie tylko równe szanse, ale i równe rezultaty. Nie chodzi bowiem tylko o to, by dziewczyny miały formalnie ten sam dostęp do piłki nożnej co chłopcy, ale by w nowych pokoleniach zrównała się popularność tego sportu u obojga płci. Dopiero taka polityka ma szansę skruszyć beton mizoginicznej kultury polskiej piłki.

W 2011 roku UEFA rozpoczęła specjalną strategię rozwoju piłkarstwa kobiecego, w ramach której związki narodowe mają otrzymać wysokie dofinansowania na projekty upowszechniające futbol wśród kobiet. W rozumieniu UEFA program ten kieruje się zasadą równych wyników, a nie równych szans. Jestem ciekawa, jak te postulaty będą realizowane w Polsce.

Piłkarki w społeczeństwie

Zapytałam piłkarki, czy czują się akceptowane przez dalszą i bliższą rodzinę, w pracy, w szkole lub wśród znajomych. Najczęściej wybierały opcję „pełna akceptacja” i „pozytywne nastawienie”. Część z nich spotyka się z obojętnością. Mniej dziewczyn, ale i tak wciąż za wiele, musiało borykać się z negatywnym nastawieniem albo całkowitą dezaprobatą, a nawet zakazem uprawiania tej dyscypliny przez rodzinę. W wypadku 17% respondentek to właśnie najbliżsi zareagowali negatywnie na fakt, że grają w futbol.

Dlaczego uprawianie przez kobiety piłki nożnej w ogóle budzi sprzeciw? Nie mówimy przecież o sporcie ekstremalnym ani o dyscyplinie niebezpiecznej, z którą wiąże się szczególne ryzyko dla zdrowia. Narzucany nam od dziecka podział na kobiece i męskie dyscypliny sportowe (a typowo kobiecych jest o wiele mniej niż męskich) odzwierciedla podział ról i rozdział cech przypisywanych płciom w społeczeństwie. Samo uprawianie sportu – a z roku na rok coraz więcej kobiet to robi – jest już krokiem naprzód. Jednak w większości dyscyplin dziewczynki poprzez sport wciąż uczą się reprezentować cechy typowo „kobiece”, nie łamiąc stereotypu. Piłkarki burzą tę sielankę.

Żeby zweryfikować subiektywne odczucia zawodniczek, zapytałam je, jak często spotykają się z wypowiedziami, które zawierają treści dyskryminujące, obraźliwe i krzywdzące uprzedzenia. Okazuje się, że:

– 45% słyszy regularnie albo bardzo często, że piłka nożna to sport dla mężczyzn;

– 25% słyszy regularnie albo bardzo często, że piłkarki są nieatrakcyjne;

– 34% słyszy regularnie albo bardzo często, że kobiety są zbyt delikatne, by grać w piłkę;

– 22% słyszy regularnie albo bardzo często, że piłkarki są lesbijkami.

Stereotypy na temat piłkarek opierają się na definicji „natury kobiecej” jako delikatnej, atrakcyjnej, heteroseksualnej, pasywnej. Jednak argument „natury” działa w naszej kulturze w sposób najwyraźniej selektywny, bo co prawda kobiety są zbyt delikatne, by grać w piłkę nożną, ale doskonale się nadają do pracy fizycznej (w polu czy fabryce), roli ofiary przemocy domowej („Jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije”) i pracy opiekuńczej oraz domowej.

Polski patriarchat wyraża swoją dezaprobatę wobec kobiet grających w piłkę nożną, pozbawiając je cech „kobiecych”. Fakt, że piłkarki poradziły sobie z kulturowymi przeszkodami, świadczy o ich determinacji, wytrwałości i odporności na tego typu zastraszanie. Tendencję do bagatelizowania problemu uwidacznia porównanie dwóch tabel: „tylko” 10% ankietowanych odpowiedziało, że spotkało się z dezaprobatą i/lub negatywnym nastawieniem do uprawiania futbolu i równocześnie te same respondentki stwierdziły, że one same z opiniami dyskryminującymi spotykały się o wiele częściej.

Orientacja seksualna

Gdy prowadziłam badania, odezwał się do mnie znany polski trener drużyn kobiecych i ostrzegł, bym uważała z publikacją wyników ankiety, bo może ona zaszkodzić rozwojowi dyscypliny, której poświęcił większą część swojej kariery. Nie doczekałam się odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób moja ankieta może zatrzymać rozwój kobiecej piłki nożnej w Polsce, ale domyślam się, że zmartwienia trenera były związane przede wszystkim z obecnością w kwestionariuszu pytań dotyczących orientacji seksualnej zawodniczek.

 

Z ankiety wynika, że wśród polskich piłkarek prawie połowa (46%) określa się jako homoseksualne. To o wiele więcej niż szacowana liczba kobiet homoseksualnych w społeczeństwie (5–10%). Dlaczego piłka nożna w Polsce jest tak popularna wśród lesbijek? W Niemczech, krajach Skandynawskich czy USA, gdzie futbol nie jest uważany za dyscyplinę wyłącznie męską (w USA piłka nożna jest sportem głównie kobiecym) procent lesbijek wśród piłkarek jest zapewne zdecydowanie mniejszy.

 

W Polsce większość kobiet – świadomie lub nie – rezygnuje z piłki nożnej, by nie odbiec za daleko od normy. Kobietom nieheteroseksualnym, które pogodziły się ze swoją orientacją, łatwiej iść pod prąd społecznych oczekiwań. Z powodu orientacji homoseksualnej i tak nie mieszczą się w ramach dominującego kanonu „kobiecości”, więc nie mają już nic do stracenia.

 

Zdaję sobie sprawę, że publikowanie tych danych może przyczynić się do utrwalania jednego z głównych stereotypów na temat piłkarek, uważam jednak, że przemilczanie nie jest żadnym rozwiązaniem. Moim celem nie jest stworzenie obrazu heteronormatywnej piłkarki, czyli poszerzenie sportu kobiecego o kolejną dyscyplinę, ale właśnie obalenie podziału na sporty kobiece i męskie.

 

W przeciwieństwie do męskiej piłki, w której bez wyjątku obowiązuje ponadnarodowa zmowa milczenia na temat orientacji seksualnej zawodników, w wypadku kobiet sprawy mają się zdecydowanie lepiej. Także tu orientacja seksualna pozostaje tematem tabu, bo dziewczyny w większości ukrywają przed sztabem szkoleniowym czy władzami klubu fakt, że są lesbijkami. Jednak we własnym gronie przeważnie się ujawniają, co wskazuje na zdecydowanie niższy niż w piłce męskiej poziom homofobii.

I co dalej?

Spotykam się często z opinią, że rozwój kobiecej piłki nożnej w Polsce nastąpi dopiero, kiedy się zjawi jakaś celebrytka, która niczym Justyna Kowalczyk czy Agnieszka Radwańska międzynarodowymi sukcesami zwiększy popyt na futbol wśród dziewczyn, budząc chęć naśladowania gwiazdy. Ale to rozwiązanie pozorne.

 

Mimo że sport nie jest już domeną wyłącznie męską, a dostęp do niego uzyskał rangę prawa człowieka i prawa kobiet, są w nim wciąż obecne te same zjawiska dyskryminacji poziomej i pionowej, jakie występują w całym społeczeństwie: kobiety uprawiają mniej dyscyplin sportowych niż mężczyźni, w porównaniu z mężczyznami niewiele z nich zajmuje pozycje decyzyjne i techniczne – także w związkach sportowych dyscyplin, które kobiety uprawiają częściej. Obecnie kobiety w piłce nożnej nie są akceptowane ani jako piłkarki, ani jako trenerki, ani jako ekspertki, ani jako komentatorki. Mogą być obecne w futbolu tylko na prawach maskotki lub niekompetentnej kibicki (najlepiej młodej oraz atrakcyjnie i skąpo ubranej). Walka kobiet o miejsce na piłkarskich boiskach i prawo uprawiania innych „męskich” dyscyplin jest jeszcze jedną z walk o równouprawnienie we wszystkich sferach życia.

[1] Zob. raport „Kobiety pracujące w domu o sobie”, Instytut Spraw Obywatelskich, Łodź 2011.

Artykuł ukazał się w nr 92 kwartalnika "Bez Dogmatu":http://www.iwkip.org/bezdogmatu/